Dawno nie pisałem…

 

Dziś niestety dzielę się ze światem przykrą wiadomością.

Wczoraj pożegnałem najwierniejszego przyjaciela, mojego psa.

Psina nie była stara, miała ledwie 13 lat. Zaczęła mieć problem z zębami, weterynarz przeprowadził zabieg, niestety – utrata krwi, szok i słabe serduszko nie udźwignęło tego ciężaru. Reanimacja nie pomogła, odeszła na moich rękach.

 

Ciągle jestem w szoku, ciągle patrzę na miski, puste legowisko, smycz. Rano pierwsze co to odruch wyprowadzenia psa na spacer.

 

Śpij słodko, psiaku.