Witajcie, witajcie.

Do niedawna eks spotykała się z jakimś facetem, na potrzeby tego wpisu nazwijmy go Karolek. Wywalone, jedyne co mnie interesowało, to czy jest spoko dla chłopaków, K mówił że spoko. No to spoko.

Niedawno M się jednak wygadał, jak to małe dziecko, że „Karolek już nie przychodzi, mama nie lubi już Karolka”. Oho, myślę, znaczy znowu energia eks pójdzie nie w tę stronę, w którą bym chciał.

No i bęc – awizo. Otwieram – informacja z sądu, że postanawia zwolnić ją, będącą przedstawicielką K, z opłat z tytułu wniosku o zwrot kasy.

Czyli w imieniu K pozwała mnie o rzekome 30000 jakie niby zakosiłem synowi. Spytałem K czy coś wie. Oczywiście nie wie.

Ponadto byłem dziś na „badaniu” u psychologa z okazji wniosku eks o unieważnienie małżeństwa. Dostałem kwestionariusz z ponad 500 pytań.

Pytam jaki sens ma ten kwestionariusz, skoro mówimy o wydarzeniach, które działy się 18 lat temu a ludzie się zmieniają, czasem na plus czasem na minus. No i dostałem odpowiedź, że „niektóre cechy się nie zmieniają”. Trudno mi uwierzyć w sens i podłoże takiego testu…

A poza tym tęsknię za sierściuchem :-(