Przedwczoraj e-mail od eks „chcę zrobić M paszport, podjedziesz do urzędu ze mną?”.

Pierwsza myśl – chce wyjechać? Na chwilę czy na stałe? Ale po chwili pomyślałem, że w razie wyjazdu na stałe i tak W TEORII powinna spytać o zgodę. Jak wiemy w naszym kraju teoria swoje a życie swoje. Mamy (a czasem i ojcowie) dokonują „porwania rodzicielskiego” i szukaj wiatru w polu.

No ale z drugiej strony co, jak będzie chciała wyjechać to zabronię? No przecież nie…

OK, spiknąłem się przy okazji z K, wsiedliśmy na rowery i pojechaliśmy do urzędu. Podpisałem wniosek, eks mnie zaskoczyła, bo dała mi zdjęcia M i K, takie do paszportu :-)

Jak chce to potrafi, nawet jakieś dwa zdania zamieniliśmy.

Przykro mi się tylko zrobiło gdy M zapytał „tatuś, a przyjedziesz do mnie? Pokażę ci kotka”. I co mam mu powiedzieć? Że chciałbym, ale nie mogę?