Trochę się powtórzę, bo już wspominałem o urodzinach K.

Dwa tygodnie temu odwoziłem M do domu jak zwykle. Niezwykłe było to, że odebrała go eks.

Zapytała czy chciałbym być na 18-tych urodzinach K. Heloł? A czy chciałbym się jutro obudzić? A czy chciałbym być zdrowy? A czy chciałbym trafić szóstkę w lotto? No pewnie, że bym chciał.

Dziwny był jedynie termin, jakoś tak miesiąc przed faktycznymi urodzinami. Na pewno nie jest to kwestia wolnych terminów w restauracji (tak, eks wyprawia urodziny w restauracji). Ale nie chcę snuć teorii spiskowych… Na szczęście cały obiad przebiegł w miłej atmosferze. A największą radochę robił mi M bo ciągle przybiegał do mnie albo mnie wołał, np. że chce do WC :-)

Oczywiście nie zostałem zaproszony z S, oczywiście moja mama (czyli babcia K) nie została zaproszona. Było mi z tego powodu podwójnie przykro, bo zaproszeni byli goście różnych koligacji włącznie z ich dziećmi a nawet partnerami dzieci. Widać eks babci z „mojej” strony nie traktuje jak babci. A K wydaje się trochę zastraszony i postawiony przed faktem „tej babci nie będzie”.

Zastanawiam się nad poważną rozmową zarówno z K jak i moją mamą. K uświadomię, że ma swoje lata i powinien mieć swoje zdanie. A z mamą pogadam, że absolutnie żadnych prezentów dla K. Nie chcę, żeby to tak działało, że on nie „uznaje” babci pod wpływem eks, a ona będzie mu robić prezenty. Nie wiem, co sądzicie? K owszem odwiedza babcię, ale tylko i wyłącznie jak ja go zabiorę. Sam jej nie odwiedzi, bo wiem jak eks reaguje na te wizyty.

Trudne decyzje przede mną, ale chyba pora aby K zaczął myśleć i działać samodzielnie.