Ledwo się urodził dopiero co, a już ma 18 lat.

Tak, K właśnie obszedł 18-te urodziny… Kiedy przeleciało tyle lat to nie wiem, a wiadomość, że kolejne tyle przeleci jeszcze szybciej jest hmmm, dość przytłaczająca.

Dzień swoich urodzin K spędził ze mną i myślę, że to czego zaznał tego dnia bardzo mu się podobało. Było kilka niespodzianek, myślę nawet teraz, że trochę przesadziłem ;-)

Było „wystrzałowo” i to dosłownie :-) K miał okazję robić coś co od dawna go interesuje :-) Na co dzień może tylko teorię poznać, tego dnia poznał praktykę.

Był tort (dopiero później zauważyłem, że na urodzinach zorganizowanych przez eks zabrakło tortu!), odśpiewane przeze mnie i S „sto lat” itd.

Jeszcze raz – STO LAT synku!