tsblog

Perypetie domowe

Grupa

Brak komentarzy

Rano byłem na grupie roboczej w mopsie.
3 osoby – jakaś kobieta (nie zapamiętałem kto to!), pedagog ze szkoły syna i dzielnicowy.
Półtora godziny rozmów, ciężko w tak krótkim czasie zawrzeć 13 lat małżeństwa.
Generalnie zaczęło się w atmosferze „ty brutalu bijesz i dręczysz żonę”, później w trakcie pytań chyba atmosfera się rozrzedziła.
Od razu po grupie pojechałem na umówioną konsultację z prawnikiem. Okazało się, że nie może się ze mną zbyt konsultować, bo jest po rozmowie z żoną i zaszedłby konflikt interesów. A szkoda, bo sprawiała wrażenie rzeczowej babki.
Umówiła mnie ze swoim kolegą po fachu na późniejszą godzinę. Niestety, kolega już tak rzeczowy nie był i spotkanie polegało na tym, że słyszałem to, co już wiedziałem, czyli „pańska sytuacja jest bardzo trudna i złożona”.

W międzyczasie, czekając na swoją kolej znalazłem ulotkę o mediacji. Dlaczego nie, nie mam nic do stracenia, choć wiem na 99,99%, że małżonki nie będą interesowały jakiekolwiek mediacje. Ale może się pomylę? To się okaże, zostawiłem wniosek o mediacje.

W drodze do domu chciałem zrobić zakupy. Okazało się, że w portfelu nie ma karty bankomatowej. Ostatnio korzystałem z niej w sobotę przed kłótnią. Wczoraj, w niedzielę nie była mi potrzebna. Dziś jej nie ma. Zbieg okoliczności i zgubiłem (ale jakim cudem?), czy zabrała razem z telefonem? Tak czy siak zastrzegłem kartę.

Wróciłem do domu koło 17:00. Żony nie było, z dzieckiem się nie kontaktowała.

Obdukcja

Brak komentarzy

Obrażenia nabrały kolorów, dobrze, że poczekałem, wyglądają efektownie.
Pojechałem do szpitala, chirurg obejrzał, spisał. Z tym opisem pojechałem na komisariat złożyć zawiadomienie.
Wróciłem po 11-tej, żony z moim telefonem ciągle nie było.
Poczekałem do wieczora, ale się nie zjawiała. Próbowałem zadzwonić do niej, bez rezultatu. Wysłałem sms-a z pytaniem gdzie mam przyjechać po swój telefon. Zadzwoniłem do teściowej z pytaniem, czy może żona jest u niej. Nie było. Dalej nie dzwoniłem, bo nie znam numerów (są w moim telefonie…).

Kolejna awantura

Brak komentarzy

Przez cały dzień był spokój.
Zrobiłem jak zwykle śniadanie, kawę, potem obiad, zawiozłem syna na lekcje tenisa, wieczorem zamówiłem kolację.
W trakcie dnia zrobiłem pranie. Przy rozwieszaniu zauważyłem na balkonie ramę po zdjęciu ślubnym. Do tej pory stało to zdjęcie w szafie. Żona wyjęła zdjęcie i wyrzuciła a ramę wystawiła ostentacyjnie na balkon, taka kolejna złośliwość.

Późnym wieczorem żona wyszła do drugiego pokoju. Później okazało się, że z komórki syna podszywając się pod jakiegoś „Piotra” próbowała umówić się na kawę z kobietą, z którą kiedyś się spotkałem. Bezowocnie, bo owa ją zbywała, że nie spotyka się z nieznajomymi.
Po jakimś czasie przyszła z pretensjami, że się jeszcze z kimś spotykam, co nie ma miejsca. Prosiłem o spokój, jednak z każdą chwilą się „nakręcała” coraz bardziej.

Ciągle wymagała ode mnie wysyłania do kogoś sms-ów, ja odmawiałem, nie widziałem powodu, aby to robić.
W pewnym momencie powiedziała, że to, że jej zdrowie mnie nie interesuje to dobrze, ale nie interesuje mnie też zdrowie nienarodzonego jeszcze dziecka. Odpowiedziałem, że to jej nie interesuje, skoro wszczyna burdy.

Zdenerwowała się, powiedziała „mam to gdzieś, niech się dzieje co chce” i zaczęła mnie bić po twarzy. Przy dziecku.
Od razu zadzwoniłem po policję z prośbą o interwencję.
Po chwili się opamiętała, usiadła przy stole i próbowała zalogować się do mojego notebooka. Poprosiłem wielokrotnie, aby odstawiła go na miejsce, bo nie życzę sobie, aby z niego korzystała. Nie reagowała, więc próbowałem go wziąć,lecz nie pozwalała wyrywając mi go z rąk. W pewnym momencie zmieniła taktykę i zaczęła mnie drapać po twarzy, próbowała kopnąć aż w końcu zaczęła wykręcać mi genitalia. Oczywiście próbowałem się bronić, ale tak, aby nie zrobić jej krzywdy.
Następnie wzięła mój telefon służbowy, upuściła go celowo na ziemię ze słowami „ups, wypadł mi”. Potem wzięła z kolei mój telefon prywatny i próbowała obejść zabezpieczenie. Nie chciała oddać, mimo moich próśb.

Przyjechała policja, znów na szczęście patrol damsko-męski. Wysłuchano co żona ma do powiedzenia, co ja mam, a funkcjonariuszka porozmawiała również z synem na osobności. Syn potwierdził moją wersję. Jednak żona brnęła dalej w swoje konfabulacje. Została pouczona przez funkcjonariuszy, że na podstawie tego co zastali sporządzą notatkę do MOPS-u i w niej wyrażą swoją negatywną opinię co do podejścia do dziecka i może to skutkować ograniczeniem jej praw rodzicielskich. Nie zrobiło to na niej wrażenia.
Policja opuściła mieszkanie, a żona znów zabrała się do laptopa. Zawołałem policję z powrotem, znów ją upomnieli.
Po wyjściu patrolu zarówno ja jak i syn usłyszeliśmy kilka „ciepłych” słów od żony, po czym ubrała się i opuściła mieszkanie.

Po jej wyjściu zauważyłem, że nie ma mojego telefonu prywatnego, zabrała go.

Rano jadę na obdukcję, twarz i genitalia mam posiniaczone, podrapane do krwi.

Gulasz

Brak komentarzy

Staram się choć minimalnie być uczynny.

Robię śniadania, obiady, kolacje. Dziś zrobiłem pyszny gulasz. Poprosiłem żonę o pomoc (porady), bo nigdy nie robiłem gulaszu. Powiedziała, że pomoże, ale na tym się skończyło. Zrobiłem więc sam i o dziwo, wyszedł jak dla mnie fantastyczny.

Później nie było już tak miło. Znalazła krótki blond włos, nie wiem gdzie i skąd, bo nie utrzymuję już kontaktów wiadomo z kim… No i awantura na nowo.

Wieczorem zaproponowałem wspólne odebranie syna z lekcji tenisa i zobaczenie jak gra, bo ja wiem, często widzę a ona nie. Zgodziła się ;-)

Lód w sercu

Brak komentarzy

Sam przed sobą się wstydzę, ale… tęsknię do żony. Do jej ciepła jakie kiedyś w sobie miała. Teraz tylko lód… Wieczorem zerkałem, jak M się rusza w jej brzuchu. Targa mną wielka rozterka – mój syn, czy nie mój? Chcę wierzyć, że mój. Spytałem, czy mogę dotknąć jej brzucha, pozwoliła. Próbowałem z nią porozmawiać, ciężko mi to przychodzi, wiem, że nabałaganiłem i to mocno. Niestety – próby spełzły na niczym, ale będę próbował.

Zepsuta pomidorowa

Brak komentarzy

Żona wróciła o 9 rano i wyszła o 11-tej.
Posiedziała chwilę i znów wyszła. Wróciła na obiad. Niespecjalnie mi wyszedł, ale nie skrytykowała.
Wieczorem poszedłem do dentysty, wróciłem i żony znów nie było.
W międzyczasie dzwoniła teściowa, rozmawiała z K. Pytała, czy tata znowu poszedł do „tej swojej baby”…
Ciekawe jaka będzie jej reakcja i innych, których żona okłamuje kiedy dowiedzą się, co robiła rok temu… Taka przecież przykładna żona…

Rozmowa…

3 komentarzy

Dziś pokazałem żonie jaki wózek dla spodziewanego dziecka wybrałem. A wybierałem długo i starannie.
Oczywiście od razu zakwestionowała mój wybór, bez merytorycznego powodu.

Postanowiłem pogadać o naszych relacjach.
Wyczytałem dziś w jej korespondencji z facetem, z którym w zeszłym roku mnie zdradziła, że pisała mu już w czerwcu 2011 roku (a więc prawie półtora roku temu), że mnie nie kocha.
Zabolało mnie to bardziej, niż to jak do siebie pisali wspominając łóżkowe ekscesy.

Zapytałem, czy faktycznie nie kocha mnie od ponad roku. Unikała odpowiedzi spychając ciągle temat rozmowy na moją zdradę.
Odsłoniłem się (może to być błąd), wiedząc co wiem na temat jej „przygód”.

Z każdym dniem rozstania coraz bardziej dociera do mnie, że jeszcze coś do niej czuję i jestem w stanie podjąć ten potężny wysiłek, aby to naprawić. Jednak ona nie widzi, że rok temu przez długi okres czasu mnie zdradzała, ważne jest tu i teraz.
Koniec końców wzburzona opuściła mieszkanie, około godziny 17:30.

Nie chcę jej krzywdy, uważam, że to co się wydarzyło da się załatwić w cywilizowany sposób, jednak ona tak nie chce.
Chce pogrążyć mnie za wszelką cenę. Poniżyć,zniszczyć, wyrzucić z domu i na dodatek wyssać z wszelkich pieniędzy.

Porozmawiałem przy kolacji z synem o całej tej sytuacji, że będzie rozprawa sądowa, że on też zapewne będzie zeznawał.
Powiedziałem mu co zaszło w moim przypadku i co zaszło w jej przypadku.
Dziecko było zawiedzione, wierzyło ślepo matce w jej zapewnienia, że nie miała nikogo poza mną, a to ja jestem tym złym. Przytulił się do mnie i popłakał a ja razem z nim… Potem przyznał się, że był na rozmowie u psychologa w szkole i mówił o tym matce, ale ta zabroniła mu mówić mi o tym.

Na noc żona nie wróciła…

Zabezpieczony: Tęsknota

Wymagane hasło

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Zabezpieczony: Wynik

Wymagane hasło

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Zabezpieczony: Badanie

Wymagane hasło

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:


  • RSS