tsblog

Perypetie domowe

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Zabezpieczony: K ofiarą…

Wymagane hasło

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Treść jest chroniona. Proszę podać hasło:

Poduszka

5 komentarzy

17 października 2012

Godzina 5:00 – Ż zaczyna robić porządki w domu, ostentacyjnie trzaskając przy tym drzwiami, naczyniami i sprzętami.

Nadmieniam, że dotychczas Ż wstawała zaraz po moim wyjściu do pracy (po 7-mej) od czasu konfliktu robi to w przeróżnych porach nocnych.

Włącza zmywarkę oraz pralkę (pomija w załadowaniu bębna moje ubrania). Nie zważa na to, że syn śpi koło mnie, zaczyna znów nękać mnie pytaniami o to kiedy się wyprowadzę, zwraca uwagę, że nie kupiłem ziemniaków (które jednak kupiłem), nie reaguje na uwagi, że 5:00 w nocy to nie pora na porządki, bo ja i syn chcemy spać. Zgłasza kolejne życzenia zrobienia przeze mnie zakupów. Na sugestię, że nie będę spełniał każdej jej zachcianki reaguje nerwowo, że „na sponsorowanie swoich kurewek to masz”. Aby nie zajątrzać konfliktu wychodzę na spacer z psem następnie do pracy.

 

Po przyjściu do domu kilka minut spokoju, następnie znowu dręczenie mnie pytaniami, epitetami, domysłami przeplatanymi wulgaryzmami.

Prośby o zaprzestanie bo chcę po pracy mieć chwilę spokoju.

Potem nastąpiło kopanie mnie w ramię (siedziałem na podłodze), na prośby o zaprzestanie usłyszałem, że mnie nie kopie tylko szturcha.

W trakcie rozmowy żona powiedziała, że po rozwodzie opowie mi jak to jest spać z dwoma mężczyznami w ciągu 24 godzin. A nawet jak to jest uprawiać seks z dwoma naraz.

 

Zawiozłem ją na badania ciąży, lekarz zalecił leżeć. Jednak małżonka opuściła mieszkanie i wróciła późnym wieczorem. Zabrała dziecku poduszkę i wymieniła na nową, mimo, że chciał starą, bo ją lubi.

Nocny patrol

Brak komentarzy

16 października 2012.

Tuż po północy (śpię z synem) obudziło mnie głośne i stanowcze żądanie wyprowadzenia się.

Oczywiście moje prośby o zaprzestanie nękania i prośby o umożliwienie snu nie skutkują. Ż w ciąży (jak twierdzi zagrożonej!!!) o godzinie 0:30 uznaje, że jest to dobra pora na zebranie prania z balkonu w cienkiej piżamce (temperatura około 5 st. C), oraz na oglądanie telewizji. Nękanie słowne oraz fizyczne (rzuciła we mnie pojemnikiem z żelem oraz rozrzucała moją garderobę po pokoju) trwa około 2 godzin, moje prośby o umożliwienie mi snu, bo rano idę do pracy i to się może na jej jakości odbić poskutkowały jedynie obietnicą, że doprowadzi do tego, że zostanę zwolniony i do pracy (teren zamknięty) też będzie przyjeżdżać.

O godzinie 6:50 wychodząc do pracy poprosiłem aby nie robiła „porządków” w moich rzeczach, czyli nie wyrzucała moich ubrań do przedpokoju, usłyszałem jedynie, że mam się wyprowadzić.

 

 

W czasie mojej pracy zadzwoniła wychowawczyni Syna. Poinformowała, że przekazuje do podpisania przez rodziców formularz dotyczący jego wady wzroku. Po przyjściu do domu zapytałem Syna o to, czy wychowawczyni dała mu jakieś dokumenty. Odpowiedział, że tak.

Ż wpadła w złość i zaczęła wmawiać synowi, że go „wkręcam w brudne gierki”. Dziecko było wyraźnie zaskoczone, nie wiedziało o czym matka mówi. Wyjaśniłem, że chodzi o wadę wzroku i jest to inicjatywa wychowawcy, a nie moja. Wtedy syn dostał od matki reprymendę, że jej nie powiedział. Dziecko było wyraźnie zrezygnowane i rozżalone. Pocieszyłem go i wyjaśniłem, że to nie jego wina.

Poza tym cyklicznie masa złośliwości, na szczęście tylko tym razem ustnych, oraz podarcie moich zdjęć.

Ż opuściła mieszkanie i wróciła późnym wieczorem.

Porządki

Brak komentarzy

15 października 2012.

 

Praca. To co czasem wydawało się łagrem nagle okazało się rajem. Chwila spokoju, choć okraszonego niezręcznymi spojrzeniami tych, których Ż „wkręciła” w tę sytuację. Nie mogę tak nic nie mówić. Do tych którzy na pewno rozmawiali z Ż napisałem krótki wyjaśniający list. Część może zrozumiałe, część może nie. Nie chcę ich zbyt mocno informować o tym co się dzieje. Z jednej strony to nie ich zmartwienie, z drugiej nie mogę za dużo mówić, z trzeciej  – zwyczajnie wstyd, że takie coś przechodzę.

Jednak chwilę po przyjeździe do pracy zaczęły się złośliwe telefony – po kilkadziesiąt na telefon prywatny i służbowy, kilka też na inny telefon, biurkowy.

Prośby o niezakłócanie pracy nie skutkowały, złośliwość to coś, w czym Ż miałaby złoty medal na olimpiadzie uprzykrzania życia. W końcu nie mogąc się do mnie dodzwonić przyjechała. Przepuszczono ją pod zmyślonym pretekstem na bramie wjazdowej do zakładu. Nie miałem ani ochoty ani czasu z nią rozmawiać o tak naprawdę pierdołach (bo z niczym sensownym nie przyjechała) i ostrzegłem, że jeśli nie wyjdzie zawiadomię policję o nękaniu. Myślała, że blefuję. Nie blefowałem. Spędziłem dłuższy czas na komendzie, zeznając co działo się w ciągu ostatnich dni. W tym czasie Ż zupełnie nieznanym sobie osobom z mojego firmowego otoczenia wyżaliła się, jaki to ja podły jestem. Szczerze – wtedy miałem to za złe, teraz mam to gdzieś. Niech myślą co sobie chcą.

 

Po powrocie z pracy zastaję to:

Porzadki

OK, spodziewałem się, że zastanę wymienione zamki (tak zapowiedziała), więc porozrzucane po przedpokoju moje wszystkie rzeczy i GITARA nie są specjalnie zaskakujące. Zauważam coś innego – Syn zawsze się ze mnę witał, teraz nos w książkach i nic. Początkowo nie zwróciłem uwagi, potem zrozumiałem, że jest zastraszony…

Wchodzę do pokoju zabierając po drodze gitarę ale wyjść pozbierać rzeczy już nie mogę. Ż zagradza mi drogę i uporczywie nęka pytaniami kiedy się wyprowadzę. Pytanie te słyszałem już z 500 razy w ciągu kilku dni. Proszę grzecznie o przepuszczenie do przedpokoju bo chcę zrobić porządek. Nie skutkuje. Próbuję wielokrotnie, w końcu siadam na kanapie, liczę w głowie do 20. Próbuję znowu przejść – nie da rady, więc próbuję się przecisnąć. Ż zaczyna krzyczeć do syna, że ojciec ją bije i wykręca ręce. W jej oczach widzę obłęd, za radą policjanta z komisariatu, z którym rozmawiałem próbuję z telefonu stacjonarnego zadzwonić na 997, ale mi nie pozwala, rozłącza aparat. Następnie okazuje agresję. Uciekam do Syna, wiem, że przy nim nic mi nie grozi. Po chwili zjawia się patrol.

Uf, jaka ulga – patrol jest mieszany, więc nie będzie mowy o stronniczości płci (wcześniej był patrol męski). Policjanci wysłuchują zmyślonej historyjki jakoby Ż robiła porządki a niedobry mąż wrócił z pracy, wściekł się i porozrzucał ubrania po przedpokoju. Na szczęście policjant nie jest głupi i po kilku pytaniach punktuje Ż po czym oznajmia „niech Pani ze mnie głupka nie robi”. Historyjka o porządkach ma takie luki, że sterowiec by przefrunął i poszycia nie otarł.  Brawa dla policji. Potem rozmawia na osobności z Ż, a żeńska część patrolu na osobności z Synem. Niestety – widzi, że nie jest z nim dobrze. Nie dziwię się, skoro ktoś mu pod nieobecność ojca z mózgu wodę robi.

Przez resztę popołudnia i wieczoru z małymi przerwami jestem nękany psychicznie, żona jest wulgarna, również przy dziecku.

Dzień pierwszy

Brak komentarzy

14 października 2012.

Nocna awantura.

O 3-ciej nad ranem Ż ominęła moje hasło do telefonu. Przejrzała co się dało. Skasowała co dla niej niewygodne (numer kochanka, kiedy indziej napiszę w czym rzecz). Jakie było moje hasło? „Dom”. A pytanie – „miejsce w którym się najlepiej czujesz”, czy coś koło tego…

Ominęła, przejrzała wszystko, znalazła między innymi, że dzień wcześniej dzwoniłem pod pewien numer i… o 3-ciej nad ranem zaczęła pod niego wydzwaniać!!!

Znalazła też życzenia świąteczne sprzed 10 miesięcy od pewnej Wiolety. Też wydzwaniała, na szczęście chyba rzeczona Wioleta zmieniła numer. To były życzenia od mojej agentki ubezpieczeniowej…

Zrobiła mi awanturę przy dziecku – „kim jest ta kurwa” i tym podobne historie. Nie jej interes, skoro oboje podjęliśmy decyzję o rozwodzie, co ją to interesuje do kogo, kiedy, z kim chodzę? Co z kim robię? Nie robię nic niezgodnego z prawem, więc chyba OK? No nie według niej.

Nawet się z pościeli nie podnosiłem, prosiłem o spokój, niestety bez rezultatu. Dziś dziękuję Bogu, że nie piłem alkoholu, bo na bank skończyłoby się na wytrzeźwiałce.

Koniec końców Ż stwierdziła, że należy zadzwonić po policję, bo jestem agresywny i ją zaatakowałem. Patrol przyjechał, zobaczył rozjuszoną kobietę i zdeptanego rozespanego kolesia, wysłuchał obu wersji, pouczył i opuścił mieszkanie. Wyraźnie niezadowolona Ż opuściła mieszkanie zaraz za nimi, udając się w sobie znanym kierunku, który kompletnie mnie nie interesuje. Ja miałem kilka godzin spokoju, błogosławionego spokoju…

 

Po powrocie znów agresja. Jestem dość pobudliwym facetem i ona chciała to wykorzystać. Jednak nie jestem jakiś specjalnie ograniczony i wiedziałem, że dąży do tego aby mnie sprowokować do nerwów czy agresji. Łapała mnie za twarz, głowę, koszulę, ba – nawet krocze. Wulgarnie się przy tym wyrażała nie zważając na obecność Syna. Jest mi go żal, że musi w tym uczestniczyć, ale wiem, że jeśli by go przy mnie nie było, mogłaby zrobić coś głupiego i zwalić na mnie. Na szczęście ten nastoletni człowiek jest moją ostoją i w zasadzie wszystkim co mam. Jeśli zabrakłoby jego nie miałbym celu w życiu.

Zabrała mi telefon w nadziei, że znów przejdzie zabezpieczenia, tym razem nie dałaby rady, zmieniłem na dużo mocniejsze. W rewanżu zabrałem jej, co było błędem, bo cały dzień dzwonił i dzwonił…

 

Po kilku godzinach znęcania się nade mną i moją garderobą znów zostawiła nas samych, znów chwile spokoju. Z relacji znajomych domyślam się, że objechała kogo się dało fantazjując na temat tego jaki jestem podły.

Po powrocie zastała mnie i dziecko przy lekcjach. Nie zważając, że Syn siedzi obok zaczęła bić mnie po głowie. Syn był w szoku, 13-latkowi wyrwały się przekleństwa…

Znów do końca dnia szykany, psychiczne poniżanie, epitety, rozrzucanie moich ubrań po domu. Cierpliwość to coś czego mi w tych dniach nie brakuje…

Witaj, świecie!

10 komentarzy

Witajcie.

 

Pierwszy wpis…

Nie wiem od czego zacząć, ani jak skończyć. Nigdy nie myślałem, że będę musiał pisać bloga.

Ale to jedna z form terapii. Terapii mojej rozdygotanej duszy. Chcę na bieżące komentować co dzieje się w mojej, chciałbym napisać rodzinie.

 

Kiedyś rodzina, dziś ojciec, 13-letni syn, kolejne dziecko w drodze i kobieta, która była moją żoną, a która teraz niszczy mi i dzieciom życie.

 

Klika wpisów opublikuję z datą wsteczną, reszta będzie na bieżąco.

Niektóre wpisy ze względu na dużą prywatność są zabezpieczone hasłem. Jeśli chcesz hasło – napisz komentarz…


  • RSS