tsblog

Perypetie domowe

Dzień pierwszy

Brak komentarzy

14 października 2012.

Nocna awantura.

O 3-ciej nad ranem Ż ominęła moje hasło do telefonu. Przejrzała co się dało. Skasowała co dla niej niewygodne (numer kochanka, kiedy indziej napiszę w czym rzecz). Jakie było moje hasło? „Dom”. A pytanie – „miejsce w którym się najlepiej czujesz”, czy coś koło tego…

Ominęła, przejrzała wszystko, znalazła między innymi, że dzień wcześniej dzwoniłem pod pewien numer i… o 3-ciej nad ranem zaczęła pod niego wydzwaniać!!!

Znalazła też życzenia świąteczne sprzed 10 miesięcy od pewnej Wiolety. Też wydzwaniała, na szczęście chyba rzeczona Wioleta zmieniła numer. To były życzenia od mojej agentki ubezpieczeniowej…

Zrobiła mi awanturę przy dziecku – „kim jest ta kurwa” i tym podobne historie. Nie jej interes, skoro oboje podjęliśmy decyzję o rozwodzie, co ją to interesuje do kogo, kiedy, z kim chodzę? Co z kim robię? Nie robię nic niezgodnego z prawem, więc chyba OK? No nie według niej.

Nawet się z pościeli nie podnosiłem, prosiłem o spokój, niestety bez rezultatu. Dziś dziękuję Bogu, że nie piłem alkoholu, bo na bank skończyłoby się na wytrzeźwiałce.

Koniec końców Ż stwierdziła, że należy zadzwonić po policję, bo jestem agresywny i ją zaatakowałem. Patrol przyjechał, zobaczył rozjuszoną kobietę i zdeptanego rozespanego kolesia, wysłuchał obu wersji, pouczył i opuścił mieszkanie. Wyraźnie niezadowolona Ż opuściła mieszkanie zaraz za nimi, udając się w sobie znanym kierunku, który kompletnie mnie nie interesuje. Ja miałem kilka godzin spokoju, błogosławionego spokoju…

 

Po powrocie znów agresja. Jestem dość pobudliwym facetem i ona chciała to wykorzystać. Jednak nie jestem jakiś specjalnie ograniczony i wiedziałem, że dąży do tego aby mnie sprowokować do nerwów czy agresji. Łapała mnie za twarz, głowę, koszulę, ba – nawet krocze. Wulgarnie się przy tym wyrażała nie zważając na obecność Syna. Jest mi go żal, że musi w tym uczestniczyć, ale wiem, że jeśli by go przy mnie nie było, mogłaby zrobić coś głupiego i zwalić na mnie. Na szczęście ten nastoletni człowiek jest moją ostoją i w zasadzie wszystkim co mam. Jeśli zabrakłoby jego nie miałbym celu w życiu.

Zabrała mi telefon w nadziei, że znów przejdzie zabezpieczenia, tym razem nie dałaby rady, zmieniłem na dużo mocniejsze. W rewanżu zabrałem jej, co było błędem, bo cały dzień dzwonił i dzwonił…

 

Po kilku godzinach znęcania się nade mną i moją garderobą znów zostawiła nas samych, znów chwile spokoju. Z relacji znajomych domyślam się, że objechała kogo się dało fantazjując na temat tego jaki jestem podły.

Po powrocie zastała mnie i dziecko przy lekcjach. Nie zważając, że Syn siedzi obok zaczęła bić mnie po głowie. Syn był w szoku, 13-latkowi wyrwały się przekleństwa…

Znów do końca dnia szykany, psychiczne poniżanie, epitety, rozrzucanie moich ubrań po domu. Cierpliwość to coś czego mi w tych dniach nie brakuje…

Witaj, świecie!

10 komentarzy

Witajcie.

 

Pierwszy wpis…

Nie wiem od czego zacząć, ani jak skończyć. Nigdy nie myślałem, że będę musiał pisać bloga.

Ale to jedna z form terapii. Terapii mojej rozdygotanej duszy. Chcę na bieżące komentować co dzieje się w mojej, chciałbym napisać rodzinie.

 

Kiedyś rodzina, dziś ojciec, 13-letni syn, kolejne dziecko w drodze i kobieta, która była moją żoną, a która teraz niszczy mi i dzieciom życie.

 

Klika wpisów opublikuję z datą wsteczną, reszta będzie na bieżąco.

Niektóre wpisy ze względu na dużą prywatność są zabezpieczone hasłem. Jeśli chcesz hasło – napisz komentarz…


  • RSS